You are currently browsing the fansite in: English.
Polish
English
Replies
4
Language
PL
Status
Open
Pinned
No

SirFerdynand

SirFerdynand (User) (6 threads, 115 posts) posted 10 years ago (91390h)
Dla jednych jedna z legend Rookgaardu, dla innych znienawidzony gracz. Jedno z pewnością jest pewne. Miał sporo wkład w rozwój społeczności naszej wyspy. Kim więc jest ta osoba? Poznajcie Sebastiana znanego jako Rook Ades, a graczom starej daty jako Hellades. Zapraszam do lektury!
Morpheus Rookstayer: Witaj Rook Ades, dziękuje, że znalazłeś czas dla użytkowników Rookie.pl
Rook Ades: Witaj, dziękuję za okazanie zainteresowania oraz użytkownikom forum za podjęcie wyzwania, jakim jest przeczytanie tego wywiadu.

Morpheus Rookstayer: Przypominam, ze jeśli nie życzysz sobie odpowiadać na któreś z pytań, lub uważasz, ze narusza one Twoją prywatność, możesz odmówić odpowiedzi.
Rook Ades: Postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania rzetelnie i obiektywnie, bez przejawów prowokacji.

Morpheus Rookstayer: Zacznijmy standardowo. Ile masz lat, skąd jesteś, czym się interesujesz?
Rook Ades: Mam na imię Sebastian, jestem z Myszkowa - ponad trzydziestotysięcznego miasta pod Częstochową. Moje zainteresowania są ściśle związane z nauką i tym, co aktualnie studiuję - medycynę. Interesowałem się więc biologią i chemią, aktualnie ukierunkowuje swoje zainteresowanie w bardziej "wąską działkę" - radiologię. Z nauk podstawowych lubię anatomię człowieka. Ponadto zawsze przejawiałem zainteresowanie językami obcymi. Poza nauką, interesuję się wieloma gatunkami muzyki elektronicznej, a także od czasu do czasu obejrzę sobie jakiś mecz. Aktualnie czas nie pozwala na regularnie kibicowanie, niemniej jednak dopinguje polskie drużyny w europejskich pucharach.

Morpheus Rookstayer: Przejdźmy do spraw związanych z Tibią. Kiedy i w jakich okolicznościach poznałeś tę grę? Dom? Kafejka?
Rook Ades: Moja przygoda z Tibią zaczęła się w pierwszej klasie gimnazjum. Na każdej przerwie koledzy dyskutowali o swoich wczorajszych huntach, loocie i pk. Zachęcali mnie do gry, lecz ja mówiłem, że nie podoba mi się gra z taką grafiką, poza tym jest to strata czasu. Jednak pewnego popołudnia, z nudów postanowiłem sprawdzić, czym jest owa gra. Zainstalowałem, pograłem godzinę, męcząc się ze szczurami i pająkami, po czym odinstalowałem Tibię. Po miesiącu zainstalowałem ją ponownie i wytrwałem już dłużej - wbiłem 19 level swoim pierwszym druidem. Takie były moje początki.

Morpheus Rookstayer: Czy wspomniane przez Ciebie postacie istniały na świecie Hiberna? Pamiętasz jakieś zabawne historie związane z tamtymi postaciami?
Rook Ades: Tak, moi znajomi grali właśnie na Hibernie, więc swoją przygodę zacząłem właśnie na tym serwerze. Moja przygoda z tą grą rozpoczęła się bodajże w lutym 2007, więc niestety niewiele zabawnych historii mogę przytoczyć. Pamiętam jedynie, że grałem z otwartymi zakładkami w przeglądarce. W jednej z nich była lista czarów dla druida, na drugiej z kolei mapa całego kontynentu z tibia.pl. Początkowo miałem duży problem z dojściem do Kazordoon. Poza tym, jeden gracz przekonywał mnie, że w Thais istnieje quest u króla - gdy powiemy hi, faq, otrzymamy nagrodę. Po chwili nabyłem nowe doświadczenie, iż należy ograniczyć zaufanie do innych graczy.

Morpheus Rookstayer: W końcu na stałe postanowiłeś osiedlić się na Wyspie Nowych. Co urzekło Cię w Rookgaardzie?
Rook Ades: Wspomniany druid był prześladowany (potocznie huncony), więc założyłem nową postać o nicku Hellades. Podczas wbijania 8 poziomu spotkałem gracza o nicku Batonik Batonik (obecnie po namelocku Borek Feworek). Miał on 19 level, zaintrygował mnie tak wysoki level na wyspie, którą wszyscy szybko opuszczają. Rozmawialiśmy długo, niestety nie pamiętam już tego dobrze. W każdym razie zapoznał mnie z innymi Rookstayerami Hiberny i postanowiłem, że ta postać będzie taka jak oni. Tak oto zaczął się mój długi pobyt na Wyspie Nowych.

Morpheus Rookstayer: Jakie wydarzenie z początku gry Helladesem zapadło Ci w pamięć?
Rook Ades: Niewątpliwie najlepiej zapamiętałem poznanie Zormeganna Tatana. Zanim wstąpiłem do ówczesnej gildii Rookstayerów na Hibernie, byłem newbie poznającym tajniki Rookgaardu. Na ok. 10 levelu zauważyłem, że najlepiej zdobywa się doświadczenie na Poison Cave. Mając 12 level i słaby, jeszcze, kontakt z innymi graczami wyspy, wszedł też do owej jaskini Zormegann Tatan (wtedy miał 47 level). Chciał się mnie pozbyć, lurował mi dużo poison spiderów i blokował drogę, tak abym znalazł się w świątyni Cipfrieda. Nie udało mu się to, uciekłem z Poison Cave i dał mi spokój. Na ok. 20 levelu wspomniany wcześniej Batonik Batonik załatwił mi wejście do ich gildii, należał również do niej Zormegann. Tamten czas to okres największej popularności Tibii i aktywności jej graczy. Rozmowy na guild-chacie toczyły się nieustannie, aż rozwinął się temat tego, w jakich rejonach Polski mieszkamy. Zormegann napisał, że koło Częstochowy, więc zacząłem się dopytywać, gdzie konkretnie. W końcu zdradził, że z Myszkowa, czyli tego samego miasta, w którym, jeszcze obecnie, mieszkam. Ostatecznie okazało się, że mieszka osiedle obok mojego. Dwa dni po tym zdarzeniu spotkaliśmy się, rozmawialiśmy oczywiście o Tibii, dodatkowo zaangażowałem go w napisanie mi usprawiedliwienia do szkoły (gimnazjum to nie był jeszcze ten czas, kiedy miałem chęci do nauki - ale nie żałuję tego wspaniałego, beztroskiego okresu życia). Tak więc do osoby, która początkowo chciała się mnie pozbyć z Poison Cave, dzielił mnie niecały kilometr. Po trzech latach znajomości i tak ona się zakończyła, ale nie o tym mowa, mimo wszystko nie żałuję tego przeniesienia wirtualnej znajomości do rzeczywistości.
Morpheus Rookstayer: Nie tylko Zormegann Tatan jest mieszkańcem Myszkowa. Colin Fletcher także mieszka w Twoim mieście. Jaka jest Twoja opinia na temat tego gracza?
Rook Ades: Colin napisał do mnie na Hibernie, gdy Hellades miał ok. 60 level. Napisał, że jest z Myszkowa, do którego gimnazjum uczęszcza, na jakim serwerze gra, generalnie porozmawialiśmy dłuższą chwilę. Później udostępnił mi swój adres zamieszkania, a wtedy jeszcze chodziłem na korepetycje z angielskiego. Nie chciało mi się już tam chodzić, często odwoływałem je, a że mieszkanie Colina było niedaleko, to przyszedłem pogadać. Tak się to zaczęło. A co do opinii, ja go lubię i uważam, że pewne cechy mamy ze sobą wspólne, więc zawsze się znajdzie temat do rozmowy. Kiedyś na temat Rookgaardu i jej społeczności toczyły się, między nami, długie rozmowy. Aczkolwiek, ostatnimi czasy rzadko jest okazja, żeby się spotkać. W każdym razie, znajomość tę oceniam pozytywnie.

Morpheus Rookstayer: Wspomniałeś, że Hiberna w tamtym czasie była zatłoczona. Jak po poznaniu Zormeganna i przyjęciu do gildii zdobywałeś doświadczenie? Dzieliliście expowiska?
Rook Ades: To był czas, kiedy aktywność graczy była duża, ale i organizacja naszej społeczności była bardzo dobra. Wtedy nie było jeszcze takiego wyścigu za levelem, jak później. Co więcej, jeszcze wtedy żaden z nas nie używał wspomagaczy. Umawialiśmy się na godzinne zajmowanie expowisk. Dany gracz pytał się na guild-chacie, czy o tej godzinie dane miejsce jest wolne, a jeśli nikt nie napisał, to prosił innych aby pamiętali, że to on sobie zajął. Gdy ktoś inny pytał o tę samą godzinę, po chwili uzyskiwał odpowiedź, że ten wcześniejszy gracz już napisał, że wtedy zajmuje. Byliśmy lojalni wobec siebie; nie było takiego czegoś, że gracze zajmowali sobie expowiska w chwili, gdy ktoś o nie pyta (poza tym każdy raczej robił tak, że zajmował sobie expowiska w obecności innych graczy, jako świadków tego zdarzenia). Tak było na samym początku. Później zaczęło mi zależeć na levelu, zacząłem używać botów (jakoś na ok. 52 levelu) i doprowadziłem do kłótni, aż do podziału gildii. Wcinałem się na expowiska prawie każdemu, a że wszyscy grali uczciwie, to na dłuższą metę nie mieli sił ze mną walczyć. Leaver na tym cierpiał najbardziej. Oboje mieliśmy Pacc, expił na wolfach i trollach, a ja logowałem się, puszczałem mu maszynkę, która biła potwory do red hp. Zrezygnowany, szybko się przenosił na Facc Area. Oni chyba nadal się ze sobą umawiali na expienie, ale ja i tak krzyżowałem im plany. Tak więc, z czasem chęć posiadania wysokopoziomowej postaci zburzyła ład naszego serwera i była głównym celem mojej gry.

Morpheus Rookstayer: Wspomniałeś, że na ok. 52 levelu rozpoczęła się twoja przygoda ze wspomagaczami. Jak do tego doszło? Czy to dzięki nim zawdzięczasz ten 106 level jaki udało Ci się osiągnąć?
Rook Ades: Początek mojej gry to było zapoznanie się z wyspą i jej tajnikami. Z czasem poznałem ówczesny rookgaard.pl, następnie Rookstat. Czytając to forum natknąłem się na termin 'bot' i różnorakie oskarżenia, jednych użytkowników przez drugich, o jego korzystanie. W trakcie mojej gry, gdy Hellades był pokojowy nastawiony do innych graczy i przede wszystkim grał czysto, zostałem poproszony o pomoc w trapowaniu bottera. Wtedy to, po raz pierwszy świadomie, natknąłem się pośrednio na ten program. Nie pamiętam dokładnie kiedy to było, miałem ok. 40 level. Jak wspomniałem, zapoznawałem się też z Rookstatem. Zacząłem odwiedzać tę stronę coraz częściej, w końcu pomyślałem - przyjemnie by było mieć taką wysokopoziomową postać. Zacząłem grać dla leveli, wiele godzin dziennie poświęcałem na expienie, jednak wytrwałość po miesiącu czy dwóch minęła, gdy Helladesem wbiłem ponad 50 poziom. Wtedy sobie też przypomniałem o czymś takim jak bot. Pod pozorem ciekawości spytałem Jakuba Suchymana, jakie w ogóle boty istnieją. Znalezienie "Tibii Samochodu" nie było żadnym problemem, zrobienie prostego skryptu na trolle i okolice goblinów na Pacc Area również, jednak chciałem za wszelką cenę zachować, wypracowaną już, reputację. Początkowo boty puszczałem w nocy, po upewnieniu się, że wszyscy znajomi już są offline. Później zaopatrzyłem się w lepszą maszynkę (Czarny Daniel), ustawiałem ją przed wyjściem do szkoły; na długiej przerwie przychodziłem do domu sprawdzać, czy wszystko z postacią w porządku. Taki był wtedy stan rzeczy, ale w tym czasie uważałem, że najważniejsze, iż cyferka rośnie.
Nawiązując do Twojego ostatniego pytania, uważam, że i tak, i nie. Wiadomo, że nie musiałem trudzić się z chodzeniem postacią i klikaniem na loota, aczkolwiek miałem wielu wrogów i puszczanie wspomagacza w szkole wiązało się z ryzykiem, a w domu z pilnowaniem go. Wypierałem się bota nawet wtedy, gdy było oczywiste, że go używam. Ratowanie reputacji było priorytetem, z dzisiejszej perspektywy sam nie wiem, po co to robiłem. Podobno młodością można wytłumaczyć każde głupstwo. W każdym razie, zarówno Rookstayerzy z Hiberny, jak i użytkownicy forum wzięli sobie mnie za cel, aby udowodnić innym, jak to jest naprawdę z "uczciwym" Helladesem oraz mi, że nikogo nie oszukam. Uganianie się z piszącymi lub trapującymi mnie graczami i ciągłe pilnowanie postaci było tibijską codziennością, a tego już za mnie żaden skrypt nie mógł zrobić. Nie staram się pokazać, że wiele osiągnąłem, gdyż, jak wspomniałem, większość expa wbił za mnie bot. Po prostu staram się uzmysłowić, że niewielka część sukcesu owego programu była także sukcesem jego właściciela. Obecnie jednak, uważam, że cyferka w grze nie jest, w żaden sposób, sukcesem. Wtedy miałem mnóstwo wolnego czasu, który trzeba było czymś zająć, a przede wszystkim inne myślenie...

Morpheus Rookstayer: Wszystko szło dobrze, aż do momentu gdy zostałeś strapowany, a później zbanowany. Zbyt wielka pewność siebie w używaniu wspomagaczy?
Rook Ades: Początki mojej przygody ze wspomagaczem były bułką z masłem, na forum ludzie uważali, że gram uczciwie, a i na Hibernie ludzie nie mieli świadomości, bo gdy postać biegała i zdobywała doświadczenie, to byli oni albo w szkołach, albo spali. Z czasem jednak nadeszły ferie, więc ludzie z niektórych województw mieli wolne, kiedy ja zostawiałem postać na długie godziny. Wtedy też nagrany został pierwszy film, na którym uwieczniono moje bottowanie. Jak już wspomniałem, wypierałem się tego, a wraz ze wzrostem świadomości graczy co do mojej gry, malało bezpieczeństwo postaci. Stosując różne zabezpieczenia, udawało mi się przez długi czas unikać trapów czy blokad, jednak kwestią czasu było, aż ktoś wymyśli coś niekonwencjonalnego, aby mnie zdetronizować. Trapy były rzadkością, a GM nawet jeśli przychodził, to bot po prostu dawał exita i wtedy jeszcze za takie zachowanie nie otrzymywało się, na ogół, bana, więc byłem spokojny. W końcu otrzymałem swojego pierwszego bana, bodajże na 93 levelu. Pomimo, że bot dał exita, to GM Lantheos zdecydował się wysłać Helladesa na trzydziestodniowe wakacje. Do dzisiaj wiele osób przypisuje sobie ten sukces, twierdzą że to ich raport był skuteczny, w rzeczywistości sukces miał wielu ojców - w tym momencie było wielu graczy, raportujących mnie, na Hibernie z różnych światów i żaden Par Levi czy RABO nie mogą przypisać zasługi wyłącznie sobie. Co do pewności siebie, raczej jej nie było już na wczesnym etapie mojej przygody z botem. Pewna grupa ludzi powiązana z Hiberną, jak i ówczesnym rookgaard.pl powzięła sobie mnie za cel. Zdawałem sobie sprawę, że to co robię, jest ryzykowne i prędzej czy później mogą pojawić się negatywne tego skutki. Jednak, do czasu bana, korzyści przeważały nad odniesionymi stratami, więc nadal prowadziłem swoją nielegalną działalność.

Morpheus Rookstayer: Po przerwie spowodowanej banem postanowiłeś wrócić. Co czułeś po wbiciu 100 poziomu doświadczenia?
Rook Ades: Niewiele się po banie zmieniło, jednak postać była online na ogół wtedy, gdy byłem przy komputerze. Wcześniejsze podejmowanie ryzyka mogło skończyć się co najwyżej śmiercią lub banem, potem ryzyko utraty postaci było już za duże. Z pewnością, setny poziom był jednym z głównych celów "mojej" gry. Graczy o takim poziomie było wtedy niewielu, więc czułem się, w jakiś sposób, wyróżniony. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc na tym poprzestać nie zamierzałem i chciałem piąć się w górę w statystykach. Zadanie to stało się jednak trudniejsze, bo były to czasy, kiedy wzmożoną aktywnością wykazywał się Crisne.
Spoiler:
Morpheus Rookstayer: Wszystko szło dobrze aż do 106 levela. Jak doszło do usunięcia Helladesa? Swego czasu powstało wiele teorii na ten temat.
Rook Ades: Tak jak wspomniałem, od otrzymania trzydziestodniowego bana pilnowałem już swojej postaci. Z tego wynika, że byłem również świadkiem kasacji własnej postaci i tak też było. Miało to miejsce 23 listopada 2008 roku. Relacja, którą zdał Colin na hunted.pl była, jak najbardziej prawdziwa, i na jej podstawie zdam własną na potrzebę wywiadu. Wszystko zaczęło się od przyjścia GM'a i sprawdzenia, czy używam bota. Naturalnie siedziałem przy komputerze, więc od razu usłyszałem alarm, zminimalizowałem Firefoxa (czy cokolwiek ja wtedy robiłem) i odpisałem. Kazał mi napisać "exiva dance", co było popularną wówczas metodą na sprawdzenie, czy ktoś ma włączonego "Czarnego Daniela". Wyłączyłem opcję, dzięki której mogłem napisać ową komendę i uniknąć bana. O dziwo jednak na tym się nie skończyło. Stałem w jaskini trollów na Pacc Area i nagle zostałem przeteleportowany przez GM Virsaemna Heartlistener'a do świątyni. Stała tam jeszcze trzecia postać - Hallides. GM kazał nam jednocześnie tańczyć, tj. wcisnąć klawisz Ctrl i losowe strzałki. Hallides celowo nie wykonywał jego poleceń, prawdopodobnie zaraportował mnie i swoją drugą postać przez multiclienta, tak abym otrzymał delete, co mu się udało. Napisałem jedno odwołanie, w którym wyjaśniłem całą sytuację lecz Virsaemna nadal uważał, że ban jest słuszny. Sprawa została skierowana do Customer Support lecz i tam uznano, że ban i w konsekwencji kasacja konta zostały nałożone prawidłowo. Kiedy wyczerpały się możliwości w panelu konta na tibia.com zacząłem wysyłać maile na ich skrzynkę, ale było to już bardziej rozpaczliwe działanie. Zdawałem sobie sprawę, że wiele nie zdziałam, bo nie interesują ich losy jednostki, a tym bardziej Rookstayera, z którego zyski są o wiele mniejsze niż z przeciętnego gracza Mainlandu, a czasami wręcz żadne. Byłem wściekły na całą sytuację, jednak z perspektywy czasu uważam, że dobrze się zdarzyło. Widocznie tak miało być. Kim był owy Hallides, do dzisiaj nie wiadomo. Metoda była sprytna, a spryt to charakterystyczna cecha Arona. Co prawda, u schyłku swojej "kariery aktywnego gracza", utrzymywałem dobry kontakt z Aronem i napisałem mu, że jeśli to był on, to niech się przyzna, bo nie mam już o to żalu do nikogo oraz że aktualnie uważam, że delete tej postaci wniósł wiele dobrego do mojego życia, m.in. w prawdziwym świecie. Jednak on nadal utrzymywał, że to nie on. Może się bał, że dobre relacje jednak zostaną zerwane lub to faktycznie nie był on. W kręgu podejrzanych był również Crisne, będący w tym czasie u szczytu swojej tibijskiej formy i aktywności na różnych serwerach. Nie znałem tego gracza nigdy, więc nie mogę nic na jego temat powiedzieć. Podobno odznacza się dość dużą inteligencją i pomysłowością, a więc mógłby być ostatnim puzzlem całej tej układanki. Prawdopodobnie nie dowiem się nigdy kto był tym prawdziwym Hallidesem - takim, który przedstawi porcję screenów z raportów czy momentów, w którym żegnałem się z postacią. Chciałbym się dowiedzieć z czystej ciekawości i pogratulować pomysłu, a po części również podziękować za odciągnięcie mnie, w ten sposób, od nałogu, jakim był botting.

Morpheus Rookstayer: Miejmy nadzieję, że kiedyś poznasz Hallidesa. Co sądzisz o Crisne, najlepszym Rookstayerze pod względem poziomu?
Rook Ades: Crisne na pewno jest wyróżniającą się postacią. Nie dość, że sam miał bardzo dobre skrypty, dzięki którym expił niemal tak jak żywa osoba, to jeszcze skutecznie utrudniał grę swoim konkurentom, w tym mi i Leaverowi. Posiadał wiele kont z Pacc, więc jego zakup nie był żadnym rozwiązaniem. Z drugiej strony, ta ciągła walka o utrzymanie się na topie i jednoczesne uniemożliwianie innym dogonienia go musiała go kosztować wiele pracy, wyrzeczeń i nerwów. Trzeba jednak przyznać, że ta konsekwencja zaprowadziła go wysoko i na pewno przez długi jeszcze czas pozostanie niedościgniony w rankingu Rookgaardu. Osobiście nigdy nie poznałem Crisnego, więc na temat jego osoby nic nie mogę powiedzieć.

Morpheus Rookstayer: A Leaver? Twój kolega z serwera.
Rook Ades: Leaver to jedna z ciekawszych osób, jakie poznałem w tej grze. Już na samym początku mojej przygody z Hiberną, rozmawialiśmy dużo na guild-chat, potem rozmowy przeniosły się też na priv. Pomagaliśmy sobie, pożyczaliśmy itemy choćby na addony, zwalnialiśmy sobie expowiska, gdy któremuś z nas brakowało niewiele do następnego levela. Później, gdy zaczęło mi zależeć bardzo na poziomie, szkoda mi było staminy, więc, nie bacząc na znajomość, logowałem się i wyganiałem Leavera z miejsca, gdzie expił. Celowo wywoływałem kłótnie, aby mieć pretekst do wchodzenia mu do jaskiń. Jak już wspomniałem, gdy stawiał opory, to maszynka zbijała potwory do red hp, co skutecznie denerwowało go i zmuszało do opuszczenia owych miejsc. Jednak Leaver popadł w dość duży nałóg komputerowy (z tym, że grał uczciwie), a że miał dość ortodoksyjnych rodziców, którzy starali mu się ograniczać komputer, to problem po niedługim czasie rozwiązał się sam. Po delecie Helladesa, Leaver miał różne problemy w życiu prywatnym, zajął się przyziemnymi sprawami i na komputer zwyczajnie nie miał czasu. Później powrócił, ale grał bardzo mało, a że moim obecnym Rookstayerem nie zależało mi już na statystykach tak bardzo, jak wcześniej, graliśmy ponownie pokojowo, a on nie miał mi za złe przeszłości. Obecnie nie widuję go w ogóle na komputerze, zdaje się, że pracuje, ma szerokie życie towarzyskie i zapomniał zupełnie, czym jest Tibia. Nie rozmawialiśmy od lutego, jednak na pewno był to bardzo miły, przyjacielsko nastawiony gracz, który swój poziom wbił uczciwie i nie wypominał mi nigdy całego zła, które mu, tak długi okres, wyrządzałem.
Morpheus Rookstayer: Mam przez to rozumieć, że bot potrafi działać na psychikę człowieka? Jak było w Twoim przypadku?
Rook Ades: Uważam, że botting może być swego rodzaju nałogiem. Przede wszystkim, chęć wyróżnienia się i osiągnięcia celu (tj. miejsca w rankingu) za wszelką cenę mogą doprowadzić do takiego stanu. Znam osoby, które uważają, że same kiedyś uzależniały swój czas od staminy czy wolnego expowiska. W moim przypadku nie było to groźne na dłuższą metę i nie uważam tego za jakiś "duży" nałóg, ponieważ przy Tibii spędziłem mało istotny etap swojej edukacji i życia, a kiedy zdałem sobie sprawę, że to nie jest w życiu najważniejsze, powiedziałem sobie "stop" i dobrowolnie przestałem, poświęcając swój czas na znacznie bardziej konstruktywne zajęcia. Nie zaprzeczam, że w moim życiu był czas, gdy Tibia była jego dość istotnym elementem. Z perspektywy czasu widzę, że ja po prostu szukałem takiego elementu, który mógłby je wypełnić i "zabić" wolny czas poprzez chociażby odpisywanie, sprawdzającym mnie, ludziom, śledzenie for o Rookgaardzie czy zwyczajne sprawdzanie stanu postaci. Z pewnością, delete Helladesa ostudził mój zapał i nieco pozbawił sił do dalszej gry, dlatego obecnie widzę w usunięciu owej postaci więcej plusów, niż minusów. Wracając do tematu, czy bot może być nałogiem, to uważam również, że to ludzie są ich motorem napędowym. Obecnie niemalże nie obserwujemy tego typu negatywnych zjawisk, ponieważ gracze nie mają z kim rywalizować i potencjalne wbicie wysokiego poziomu nie odbije się takim echem, jak niegdyś.

Morpheus Rookstayer: Rozumiem, trzeba wiedzieć, kiedy przestać. Czy znasz graczy, którzy popadli w ten nałóg bez reszty?
Rook Ades: Znam, ale nie sądzę, aby chcieli oni zostać tutaj wymienieni. W każdym razie, czas, w którym dało się w niego popaść, już stosunkowo dawno minął i obecnie z osób, z którymi utrzymywałem przyjazne stosunki, żadna nie gra już regularnie w Tibię.

Morpheus Rookstayer: Co sądzisz o stronach oferujących statystyki Rookgaardu i czy według Ciebie to dobry pomysł?
Rook Ades: Uważam, że bez tych stron społeczność Rookgaardu nigdy nie byłaby tak duża, jak niegdyś. Jak wszystko, tak i owe Rookstaty mają swoje plusy i minusy. Statystyki stanowiły, swego rodzaju, motywację do dalszej gry i były powodem spędzania długich godzin przez wielu graczy. Z jednej strony grono graczy się poszerzało w szybkim tempie, lecz z drugiej strony rosła skala negatywnych zjawisk takich jak powergaming, na czym cierpieli inni. Mimo wszystko, uważam statystyki za nieodzowną część Tibii. Jak już wspomniałem, raczej nie żałuję poświęconego, będąc gimnazjalistą, czasu na grę, a bez statystyk nie trwałaby ona na tyle długo, że teraz udzielałbym wywiadu.
Morpheus Rookstayer: W końcu nastał czas Twojego powrotu. Jak wyglądała gra Rook Adesem i dlaczego ponownie zdecydowałeś się na grę na Hibernie?
Rook Ades: Po tym, jak dostałem wiadomość od Customer Support, że usunięcie Helladesa jest nieodwołalne, założyłem konto i Rook Adesa. Było to niecały tydzień po delecie, czyli w listopadzie 2008 roku. Zdecydowałem się na grę, gdyż w tym czasie nie miałem nic innego ciekawszego do roboty. Wybrałem Hibernę, ponieważ miałem tu wielu znajomych i byłem przyzwyczajony do klimatu panującego na tym serwerze. Nie chciałem tego zmieniać. Gra wypełniała znaczną część wolnego czasu i jej radykalne odsunięcie nie wchodziło w rachubę. Po stworzeniu postaci, tutorial przeszedłem manualnie, dalej każdy sobie sam uzupełni sposób mojej gry. Poziom postaci był jednak niski, więc walka o exp z potentatami serwera była trudna, a exp/h niski, więc, mając 16 level, kupiłem Pacc na 30 dni. Początkowo postać expiła w dość szaleńczym tempie, jednak od ok. 25 poziomu, na Hibernę zawitała grupka nowych Rookstayerów (m.in. Vanor Loth, Master Pikus, Breegozus i inni), którzy na stałe się tu zadomowili. Dodatkowo część z nich miała status Premium, więc starali się mi przeszkadzać. W trzecim dniu istnienia postaci "osiągnąłem" 22 level, w ósmym - 30 level, a po miesiącu postać miała już 41 poziom. Później zapał do gry już tylko malał. Czułem swego rodzaju wypalenie oraz byłem świadomy, że spędziłem tu o wiele za dużo czasu. Ponadto wcześniej miałem wielu znajomych na Mainlandzie, a społeczność zarówno Rooka, jak i Maina, malała. Koledzy odchodzili od gry, a ja przekonywałem się, że bez ludzi to już nie to samo, co wcześniej. Grałem nadal, lecz już nie było wyliczania staminy i egoistycznych zachowań z mojej strony; ustępowałem expowisk nielicznym grającym, gdy byli pierwsi, a nawet stworzyłem przyjazne relacje z niektórymi z wyżej wymienionej "grupki nowo przybyłych". Później zbliżał się wrzesień 2009, pierwszy miesiąc w nowym liceum. Miałem już wtedy w planach dostać się na medycynę i zdawałem sobie sprawę, że muszę wiele czasu i wysiłku poświęcić w dążeniu do tego celu. W pierwszej klasie jeszcze zdarzało się posiedzieć w wolnym czasie, wpatrując się w biegającą postać, a potem już zupełnie statystyki i gra stały mi się obojętne. Na dodatek komputer mnie skutecznie rozpraszał w trakcie nauki, więc wolałem, gdy był wyłączony. Na Tibię wchodziłem jedynie w trakcie dłuższych przerw od szkoły, np. świątecznych, a i tak spędzony czas nie przekraczał godziny dziennie. Priorytety w życiu uległy przewartościowaniu, a Rook Ades od czerwca 2011 roku tkwi na 99 levelu. Nie zrealizowałem swojego młodzieńczego celu wspięcia się na szczyt statystyk, jednak niczego nie żałuję.

Morpheus Rookstayer: Jak prezentuje się Twoja kolekcja?
Rook Ades: Większość depo charów przepadła z powodu braku aktywności. Priorytety w życiu uległy przewartościowaniu, a Rook Ades od czerwca 2011 roku tkwi na 99 levelu. Chciałem dobić okrągły 100 level i nie uda się to już nigdy, gdyż zarówno Rook Ades, jak i mój main char Hell Axebringer zostały shackowane. Nie wiem jak to się stało, gdyż przejrzałem historię pobieranych plików i przez okres pięciu dni przed hackiem nie pobierałem żadnych plików, a na strony związane z Tibią nie wchodzę już od długiego czasu ani tym bardziej nie ściągam plików z nią związanych. Możliwe, że keylogger został kiedyś przeze mnie ściągnięty, a dopiero teraz hacker zainteresował się kontami. Screeny również nie przetrwały próby czasu, przetrwały na dysku nieliczne.

Morpheus Rookstayer: Przez jakiś czas byłeś stałym bywalcem na Azurze. Co było tego powodem?
Rook Ades: Należałem swego czasu do tamtejszej gildii - Rook Balanced. Niektórych jej członków poznałem na forum rookgaard.pl, zachęcili mnie oni do odwiedzania ich własnego forum. Zacząłem je często odwiedzać i gdy poznałem większość członków tej gildii, postanowiłem do niej dołączyć. Stworzyłem postać (Hellades on Azura) i wbiłem jakiś niski level, gdyż ta postać była stworzona przede wszystkim do stania na rynku Rookgaardu i rozmawiania z innymi graczami. Nie wszystkich członków RB rozumiałem i w pełni akceptowałem, jednak są osoby, z którymi kontakt utrzymuję po dzień dzisiejszy.

Morpheus Rookstayer: Co sądzisz o takich osobach jak Endriu Welc i Cezet Knight?
Rook Ades: Kiedyś moje relacje z Endriu Welcem były dobre. Z czasem zorientowałem się, że utrzymuje kontakt tylko po to, żebym pomagał mu z obsługą bota. Nie podobało mi się takie zachowanie i zakończyłem z nim znajomość. Wybottował postać, ale jako Rookstayer, z tego co pamiętam, był zawsze aktywny na forach. Należy również do Rook Balanced. Myślę zatem, że jakiś wkład w historię Rookgaardu ma. Cezet na pewno jest jednym z wytrwalszych Rookstayerów. Bottował na wielu światach jednocześnie i posiadał wiele wysokopoziomowych postaci, ponadto utrudniał życie innym graczom, wzorując się zapewne na metodach Crisne. Niemniej jednak inteligencją nie grzeszył, zazwyczaj poziom merytoryczny dyskusji z nim był niski. Zadawał się z Crisne, który wydaje się bardzo inteligentnym graczem i podejrzewam, że Crisne wykorzystywał Cezeta łatwowierność i podtrzymywał znajomość tylko po to, aby Cezet pomagał mu w przeszkadzaniu niewygodnym, dla gracza z Celesty, oponentom. Było, minęło. Kiedyś rywalizowaliśmy ze sobą na wszelkie sposoby, lecz bez przygód z nimi, moje wspomnienia związane z Tibią byłyby uboższe. Życzę im jak najlepiej i mam nadzieję, ze są zadowoleni ze swojego życia, jakiekolwiek ono jest.

Morpheus Rookstayer: Czy w przyszłości planujesz wrócić do gry w Tibie?
Rook Ades: Do Tibii raczej już nie wrócę, to już zamknięty rozdział mojego życia.

Morpheus Rookstayer: W takim razie jakie są Twoje plany?
Rook Ades: Liczę, że skończę medycynę, jeśli się uda, to będę się specjalizował, ale za wcześnie by mówić o konkretach. Póki co, muszę uporać się z bieżącymi problemami.

Morpheus Rookstayer: Dziękuje, że pomimo niewielkiej ilości czasu zdecydowałeś się na ten wywiad. Możesz kogoś pozdrowić.
Rook Ades: Pozdrawiam wszystkich tych, którzy uczestniczyli w mojej grze, zarówno tych trzymających moją stronę, jak i wojujących ze mną o mniej lub bardziej błahe sprawy. Miło było spędzić z wami spory kawałek życia.
Do you like the post?

Endriu Welc

Endriu Welc (User) (4 threads, 167 posts) posted 10 years ago (91386h)
Świetny wywiad i dziękuję za życzenia - tobie również życzę jak najlepiej, Sebastian! :)
Do you like the post?

Pixiak

Pixiak (User) (51 threads, 522 posts) posted 10 years ago (91371h)
Interesujący wywiad z osobą, która faktycznie ma coś ciekawego do powiedzenia. Ferdek, dobra robota.




Gardor ;)
Do you like the post?

Lady Ariadna

Lady Ariadna (User) aka Cinnamon Paw (95 threads, 1501 posts) posted 10 years ago (91370h)
Wywiady zawsze się dobrze czyta, w szczególności jak są dobrze napisane, z ciekawymi osobami i czytelnie zedytowane.

Bardzo dobra robota
Do you like the post?

Scientist

Scientist (Admin) (80 threads, 901 posts) posted 10 years ago (90816h)
Przybyłem. Dałem Supportera (+7). Poszedłem sobie.
Do you like the post?
Showing 1 to 5 of 5 results
In the last 15 minutes, 0 unique users visited the fansite, including 0 logged in.